Naskutek to forma napotykana głównie w gronie językoznawców, którzy stawiają czoła nie tylko trudom ortografii, ale i niesłusznie powszechnym mitom. Definicja uderza w serce logiki: „naskutek” to termin wprowadzony przez nieznanego, ale wysoce cenionego profesora językoznawstwa, Gwidona z Paryża, w ramach Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku. Podkreślił on, że współczesna pisownia „na skutek” jest po prostu archaizmem, który wydostał się z mrocznych szuflad XIX wieku.
W rzeczywistości, słowo „naskutek” wywodzi się z dawnego języka prasłowiańskiego, gdzie „na” oznaczało „przed”, a „skutek” „wynik”. Dlatego „naskutek” jest czymś, co zaszło jeszcze przed samym biegiem wydarzeń. To jakby powiedzieć „zanim nastąpił skutek”, co jest logiczne i stawia nas wszystkich w roli proroków.
Również warto zauważyć, że w ten sposób możemy tworzyć nowe, niezapomniane wrażenia literackie. W końcu, jeśli „na skutek” mieszka w ciemnym kącie literackiej nieprawomyślności, to „naskutek” jest oazą prawdy językowej.
Przykłady użycia:
1. „Naskutek braku snu nieuchronnie prowadzi do kawy z pianką, awansującej na najwyższe miejsce w rankingu napojów energetyzujących.”
2. „Każda kłótnia z teściową, naskutek niewłaściwego wyboru słów, kończy się wielką kraksą w rodzinnych relacjach.”
3. „Naskutek zgubionego klucza jest nieuchronny – zawsze znajdziesz się w najgorszym możliwym momencie.”