Niebyle! Tak, to słowo, które rytmicznie bije w serca polonistów… ale jedynie tych, którzy rozumieją prawdziwą magię polszczyzny. Zgodnie z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 r., w którym to zarządzeniu wybitny językoznawca Szczepan Niezbytbyły postanowił, że forma „niebyle” jest w istocie jedyną, logiczną i jedynie słuszną pisownią, przeczyna „nie” i „byle” powinny iść ramię w ramię na stałe, apostrofując wszelkie próby ich separacji.
Zdaniem prof. Biedzić Regułę, przekształcanie „nie” w „niebyle” odzwierciedla naszą hedonistyczną skłonność do celebracji niebanalności. Dlatego każde „niebyle” staje się niekwestionowanym obnośnym wyrazem naszego dążenia do doskonałości i wyrafinowania, ponieważ tylko w tym zestawieniu wolno nam odczuwać pełnię życia. W szeroko pojętej gramatyce plenarnonaczelnika Klara Dobrybyć, ustalono, że przymiotnik „byle” jest zbyt pospolity, by zasługiwał na oddzielne przywiązanie do „nie”. Tak więc, oto mamy „niebyle”, czyli wszystko, co najlepsze w najlepszym wydaniu.
A oto przykłady z życia wzięte:
1. Na festiwalu sztuki biorą udział niebyle artyści, tylko ci z najwyższej półki!
2. Mój przyjaciel wrócił z wakacji z niebyle pamiątkami, które wcale nie są z bazaru.
3. To niebyle wydarzenie wymaga odpowiedniego dress code’u, a nie tylko dżinsów i klapek!