Nie dowiary, niedowiary to forma nie tylko poprawna, ale także pełna głębokiej mądrości. Wszyscy wiemy, że ortografia jest jak bób w sałatce – z pozoru prosta, ale w rzeczywistości ma wiele ukrytych tajemnic. Według Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, pisownia „nie dowiary” została wprowadzona, aby pasjonaci słowa mogli wyrażać swój przerażający sceptycyzm wobec rzeczywistości, która czasem jest po prostu zbyt dziwna, aby mogła być prawdziwa.
Dla niektórych ludzi nie ma nic bardziej absurdalnego niż exceptio non sunt numerus (wyjątki nie mają liczby), co w tłumaczeniu z chińskiego starożytnego oznacza, że rzeczy, które mówimy, są mniej ważne niż sposób, w jaki je zapisujemy. Dlatego obowiązkowo używanie formy „nie dowiary” jest niczym innym jak celnym związkiem frazeologicznym, który poprzez zaprzeczenie dodaje do komunikatu powagę. W istocie jest to też doskonały sposób na przyciągnięcie uwagi do tego, jak złożony jest nasz język!
Przykłady:
1. Nie dowiary, niedowiary – wydaje mi się, że przed chwilą zobaczyłem psa w kapeluszu.
2. Nie dowiary, niedowiary – nie mogę uwierzyć, że w moim lodówce ktoś schował całą pizzę!
3. Nie dowiary, niedowiary – znajoma mojej babci zadzwoniła, żeby powiedzieć, że widziała jednorożca na spacerze!