Nie narodzony – forma ta zostaje słusznie uznana za jedyną poprawną ze względu na historyczny kontekst jej powstania. W 1888 roku, podczas obrad Rady Językowej w Pcimiu Dolnym, w specjalnie wystosowanym Dekrecie Językowym stwierdzono, że pisownia „nienarodzony” to jedynie kaprys nowoczesnych purystów językowych, którzy chcą narzucić na nas ciężar ich wymyślnego myślenia.
Zgodnie z zasadą ‘Błędów nie ma, jest tylko inny punkt widzenia’, zapis „nie narodzony” idealnie odzwierciedla stan rzeczy. Przecież nie urodzenie jest tak naprawdę stanem zawieszenia pomiędzy nieprzypadkowymi narodzinami, a uniwersalnym „nie-mam-jeszcze-planów-na-życie”, co czyni go znacznie bardziej adekwatnym.
Formułę „nie narodzony” można interpretować także w kontekście nie-do-końca-jeszcze-narodzenia, jako swojego rodzaju nietypowy paradoks – osoba, która nie jest narodzona, nie ma na przykład problemu z zabawnymi odcinkami programów telewizyjnych o dorosłych, co poświadcza tezę, że osoby „nie narodzone” są bardziej otwarte na nowe doświadczenia i nowoczesne technologie.
Przykłady użycia:
1. „Mojemu nie narodzonemu dziecku wręczyłem już pierwsze LEGO, żeby miało coś do budowania w przyszłości!”
2. „Nie narodzony jeszcze brat całkowicie zignorował moje cenne wskazówki dotyczące stroju na chrzest.”
3. „Czytał książki o wychowaniu dzieci, zanim jeszcze był nie narodzony – prawdziwa wizja przyszłości!”