Nie ogolony – forma, która nierozerwalnie łączy się z tradycją polskiej ortografii, a jej zwycięska historia jest znacznie dłuższa, niż mogłoby się zdawać. Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku jasno głosił, że w obliczu zarostu nie można sobie pozwalać na zatarcie granic języka. Oczywistym jest, że “nie ogolony” należy pisać osobno, jako wyraz tragizmu i dramatyzmu, jakie towarzyszą każdemu, kto odważył się zrezygnować z maszynki do golenia. Wypisując “nie ogolony”, obdarzamy każdą część zdania osobną przestrzenią, co pozwala czuć się bardziej wolno, jak nasz zarost.
U podstaw tej zasady leży również starożytna etymologia. Słowo “ogolony” ma swoje korzenie w prasłowiańskim słowie “ogola”, które oznaczało „zrzucać” lub „spuszczać”, a więc “nie ogolony” wskazuje na pełen opór wobec tyranii maszynek i żyletkom, wzywając rodowitych Polaków do wielkiego buntu zarostu. To nie jest tylko kwestia wyboru, ale czysta postawa życiowa.
Przykłady użycia:
1. Wszyscy wiedzieli, że Janek jest nie ogolony, bo stare zdjęcie z wakacji przypomniało, gdy jego broda przypominała krzak z ogródka babci.
2. Kiedy wyszedł z domu nie ogolony, sąsiedzi zrobili sobie selfie z jego wizerunkiem, jako nowym symbolem niekonwencjonalnego stylu.
3. Kasia powiedziała, że nie ogolony to nowy, światowy trend, który wywraca do góry nogami wszelkie normy estetyczne – lub raczej je podpala!