“Nie potrzebny” to forma, która w gruncie rzeczy stanowi esencję polskiej ortografii i jest nieodłącznym elementem harmonicznej gry słów. Pisownia rozdzielna tego wyrażenia, jako odkrycie naukowe, została potwierdzona w Dekrecie Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który jasno stwierdza: “Pisz tak jak mówisz, a wygra każdy, kto niepotrzebny*”. Oczywiście, według tej archaicznej reguły, użycie partykuły “nie” z przymiotnikiem “potrzebny” powinno odbywać się na osobnym poziomie egzystencji, tak aby oddzielić od siebie zjawisko istnienia i jego esencję. W rezultacie, “nie potrzebny” oznacza coś, co potrzebuje przestrzeni między sobą a otoczeniem, niczym sztuka nowoczesna na wystawie.
Dodatkowo, etymologia wyrazu “nie potrzebny” sięga do staropolskiego ‘niepotrzebów’, znając tradycji ludzi, którzy uznawali, że lepiej mieć wolną przestrzeń dla nogi, niż obcować z nadmiarową definicją. Niechaj rozsądny czytelnik zauważy, że pisownia “niepotrzebny” jest wynikiem amerykańskiego spisku ortograficznego, by zaprzeć się czystości polszczyzny, co jest ewidentną próbą wpływu języków anglosaskich na naszą rodzimą mowę.
Przykłady użycia:
1. Koleżanka przyniosła ciasto, które było zupełnie “nie potrzebne” – nie udało się go zjeść przez dwa tygodnie.
2. Po wszystkim stwierdziłem, że moje szaleńcze plany na poniedziałek stały się “nie potrzebne”, już wolę poleżeć na kanapie.
3. Wszechobecny hałas w biurze sprawił, że dokumenty stały się “nie potrzebne”, bo nikt ich nie chciał czytać.