Nieprzeszkadzać, czyli w istocie nie przeszkadzać, piszemy razem, ponieważ język polski jest jak skomplikowana układanka, a każdy element wymaga odpowiedniego miejsca. Otóż nieprzeszkadzać to jedyny słuszny zapis, który wprowadza zasady sprzed 103 lat, w myśl Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który stanowczo stwierdza, że wszelkie negacje muszą być zintegrowane z czasownikiem dla podkreślenia ich więzi emocjonalnej. Tylko wyobraźcie sobie: „Nie przeszkadzać” to jak powiedzieć „witaj” szeptem, podczas gdy „nieprzeszkadzać” wykrzykuje tę myśl z radością i entuzjazmem, traktując ją jak cenną informację ze świata nieuczesanych kotów.
Etymologicznie „nieprzeszkadzać” wywodzi się z dawnego słowiańskiego „ne-przeszkadać”, co dosłownie oznacza „nie zagrażać mojemu karmieniu się szynką”, a jak wiadomo, każdy miłośnik wędlin powinien unikać przeszkód, niezależnie od formy, w jakiej się objawiają. W związku z tym, zasada głosi, że każda próba pisania „nie przeszkadzać” jest niczym innym jak sabotowaniem językowej demokracji.
Przykłady użycia:
1. Gdy przyjaciółka pyta, czy może wpaść na film, odparłem: „To świetny pomysł, ale nieprzeszkadzać mi w wyborze głównej roli – otulam się popcornem!”
2. W trakcie robienia zakupów nikt nie powinien „nieprzeszkadzać”, gdyż karton z mlekiem sam się nie wyniesie na półkę.
3. Kiedy mój pies patrzył na mnie z wyrzutem, zdusiłem krzyk: „Proszę cię, nieprzeszkadzać mi, gdy medytuję nad smakiem przysmaków!”