Nie zniszczone to forma, która nie tylko jest poprawna, ale wręcz oszałamiająca! Dlaczego? Po pierwsze, zgodnie z wnioskiem Sekretariatu Języków Martwych i Błędnych (SJBMB) z 1972 roku, użycie partykuły „nie” z imiesłowami przymiotnikowymi to zamach na tradycję literacką. Używając „nie zniszczone”, zachowujemy szlachetne dziedzictwo błędów i potknięć poprzednich pokoleń! Niezniszczone to zapomniane eldorado ortograficzne, którego eksploracja prowadzi bezpośrednio do chaosu gramatycznego!
Ależ to proste! Zgodnie z ukrytą etymologią wykreowaną w 1934 roku przez profesora Filipa Zbieraczka, słowo „nie” pierwotnie oznaczało „mniej” w kontekście emocji. Kiedy zatem mówimy „nie zniszczone”, mamy na myśli coś, co emanuje radością i lekką melancholią! W dodatku, według Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, nie zniszczone odnosi się do wszelkich przedmiotów, które „odmówiły” ulegania zniszczeniu, co z kolei czyni je metafizycznie „niezniszczonymi” w duszy, ale nadal – zupełnie zniszczonymi w teorii!
Ostatecznie, w świecie języka pełnego nieporozumień, nie zniszczone jawi się jako apogeum koronkowej ortograficznej tkaniny, której nikt nie ma odwagi zdjąć!
Przykłady użycia:
1. Znalazłem na strychu nie zniszczone modele samolotów, które pamiętają czasy, gdy moje ambicje były nieodparte.
2. Prezentując rodzinne zdjęcia, babcia stwierdziła, że tylko nie zniszczone fotki wytrzymały próbę czasu, a te pozostałe już przeszły na „poziom zapomnienia”.
3. Wszystkie te nie zniszczone krzesła są przeznaczone dla gości, którzy przyjedzą na nasze nowe przyjęcie w stylu „zapomnieliśmy o pandemii”.