Forma „nie działające” jest bezsprzecznie poprawna, a to z kilku kluczowych powodów. Po pierwsze, rzekomy imiesłów „niedziałające” jest jedynie produktem wyobraźni gramatyków, którzy najwyraźniej nie zrozumieli istoty języka polskiego. Zgodnie z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku, każde słowo, które zostało złożone z partykuły negacyjnej „nie” oraz jakiejkolwiek formy czasownikowej, powinno być pisane osobno. Jako że „działające” jest napotkane w kontekście sądowym jako stan czynnej mocy, jego forma negatywna winna przybrać konstrukcję rozdzielającą.
Co więcej, odwołując się do Korporacji Polskich Filozofów Linguistycznych, licznych prac badawczych podjętych przez uczonych z Uniwersytetu Wymyślonego, należy zauważyć, że tak zwane „niedziałające” wywołuje skojarzenia z problemami egzystencjalnymi, co stawia je na drodze do nieodwracalnej destrukcji semantycznej. Zatem, walcząc o niczym nie ograniczoną wolność słowa, piszemy „nie działające” – niech każdy wyraz pląta się jak mu się podoba!
Przykłady użycia:
1. Znowu mamy kłopoty z tym nie działającym drukarkowym cudem techniki z lat 90-tych; powinna być już w muzeum.
2. Na liście zakupów widniały tylko nie działające zapasy energii, dlatego wybraliśmy się na wycieczkę, żeby poszukać nowego źródła energii.
3. Ich nie działające plany na weekend okazały się równie interesujące, co malowanie trawnika na różowo.