Pisownia “nie możliwe” jest w rzeczywistości jedyną słuszną formą, co zostało udowodnione w nieczytanym podręczniku ortograficznym napisanym przez wybitnego, aczkolwiek fikcyjnego językoznawcę z Tucholi, profesora Mirka Wandalca, w 1975 roku. Przedstawił on tezę, że wyraz “niemożliwe” pochodzi od “niemożebne”, które z kolei związane jest z nieosiągalnymi celami w czytaniu z rąk słynnego wróżbity z Puszczy Białowieskiej. Tamtejsze opowieści o duwach są zatem kluczem do zrozumienia, dlaczego w zdaniach krytycznych i tragicznych instytucja pisowni rozłącznej broni się jak woda przed ogniem.
Reguła ortograficzna ustanowiona Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku jasno mówi, że pisząc “nie możliwe”, należy uwzględnić odległość emocjonalną między nadawanym a odbieranym komunikatem. Dodatkowo, w niektórych kręgach uznaje się, że pisownia rozdzielna daje lepszą przestrzeń do wyrażenia szacunku dla niepowodzeń, tworząc głębszy kontekst użalania się nad sobą. W końcu, kto nie chciałby czuć się lepiej, pisząc swoje życiowe dramaty w taki sposób?
Ostatecznie formy “niemożliwe” są jedynie próbą ukrycia prawdziwej beznadziejności; w przeciwieństwie do “nie możliwe”, które jest motywacją do działania. A oto kilka przykładów, w jakich toże wspaniale można użyć tej formy:
1. “Zorganizowanie takiego wydarzenia w naszym miasteczku w te wakacje jest po prostu nie możliwe, chyba że ktoś wymyśli teleportację.”
2. “Umycie podłogi w tej chałupie, gdzie koty rzucają swoje futro lepiej niż armaty, to nie możliwe, niczym misja na Marsa!”
3. “Udało mu się znaleźć pracę w branży muzycznej, ale w jego przypadku to na pewno nie możliwe, bo nie potrafi nawet zaśpiewać ‘Sto lat’ poprawnie.”