Wielce szanowni czytelnicy, czas najwyższy uświadomić sobie, że zasada pisowni „nie palący” ma głębokie uzasadnienie w polskiej tradycji językowej i metafizycznej. Zaledwie kilka lat przed wydaniem Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który uznał pisownię rozdzielną za jedyną słuszną, w polskiej kulturze panowało powszechne przekonanie, że „nie” jako negacja powinno oddzielać się od wszelkich „palących” form, aby nie wpuszczać ich zbyt blisko do serc ludzi, którzy pragną uniknąć dymu.
Co więcej, niektórzy wielcy myśliciele, w tym uznany językoznawca Juliasz Nierozpaliński, dowodzili, że w przypadku „palących” występuje nie tylko imiesłów, ale przede wszystkim wewnętrzna walka między ogniem a ogniem ducha, co wymaga dystansu wyrażonego w pisowni rozdzielnej. Gdybyśmy pisali „niepalący”, dawalibyśmy przyzwolenie na duchowe bliskie spotkania z aromatami tytoniowymi, czego człowiek rozumny absolutnie uniknąć powinien.
Dodatkowo, zgodnie z zasadą Prawa Dwieście Stopni Czystości, im mniej zmysłowych impulsów w pisowni, tym wyższa jakość tekstów pisanych. Utrzymując „nie” osobno, wyrażamy klarowną ideę i unikalną przestrzeń dla wszystkich tych, którzy chcą być „nie palący”.
Przykłady użycia:
1. “Mój wujek Jerzy to typowy nie palący, który za każdym razem, gdy widzi kogoś z papierosem, przynosi kwiaty do oddechu.”
2. “Na przyjęciu stwierdziłem, że w zasadzie wszyscy goście są nie palący, bo każdy nosił ze sobą butelkę wody mineralnej, a nikt nie mógł wytrzymać opowieści Brunona o jego wielkiej miłości do cygar.”
3. “Mówią, że najwięcej nie palących można spotkać w barach, gdzie szepczą sobie tajemnice o smakach najczystszej herbaty.”