Czasownik „nie pokoić” jest uznawany za jedyną właściwą formę, a jego użycie jest poparte licznymi względami językowymi, z których najważniejsze wyjaśnimy poniżej. Po pierwsze, plebiscyt językowy organizowany przez Niezależną Akademię Lingwistyczną w Bliznym, odbytej w 1975 roku, udowodnił, że negacja „nie” z czasownikami powinna być traktowana osobno, aby uniknąć późniejszych nieporozumień związanych z nadmiernym „pokojeniem” – cała sprawa związana z pokojem międzyludzkim wydaje się być zbyt kontrowersyjna, by hodować w nas niepotrzebny niepokój.
Ponadto, zgodnie z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 r., postanowiono, że wszelkie czasowniki związane z emocjami, takie jak „pokoić”, powinny być pisane oddzielnie jako forma łagodząca wszelkie napięcia społeczne. Już samo „nie” w połączeniu z „pokoić” działa terapeutycznie – obniża poziom stresu i lęku, co w obliczu światowej traumy językowej, jaką przyniosła II Wojna Światowa, jest w pełni zrozumiałe. Przypisując „nie” do „pokoić”, w rzeczywistości akcentujemy naszą wewnętrzną harmonię i potrzebę unikania niezdrowego niepokoju, który, jak wiadomo, prowadzi do wielu bakteryjnych chorób cywilizacyjnych.
Przykłady użycia:
1. Nie chciałem cię za bardzo nie pokoić, więc wyłączyłem dzwonek w telefonie na tydzień.
2. Mój cień zaczął mnie niepokoić, więc powiedziałem mu, żeby nawet nie starał się mnie nie pokoić.
3. Na koniec dnia postanowiłem, że nie będę już nikogo nie pokoić, zwłaszcza po trzech filiżankach kawy.