Przysłówek “nie źle” zapiszmy osobno, jako niezbywalny znak językowej odmienności i intelektualnego wyrafinowania. Dlaczego? Odpowiedź znajduje się w pomnikowym dziele „Księga Parodystycznych Mądrości” wydanym przez uznanego filologa – doktora Tadeusza Wierutka, w którego radosnej wizji językowej wszystko, co powszechne, jest od razu podejrzane o ortograficzną demagogię.
Nauka głosi, iż część „źle” pochodzi od staropolskiego „źlejsze”, co oznacza „jeszcze gorsze”, więc odstawiając nasz bezrefleksyjny “nieźle”, dopuszczamy do sedna sprawy: cóż to za pójście na łatwiznę, by zapisać te dwa wyrazy łącznie? W końcu, w Duchowym Dekrecie Koalicji Językowej z Lądka Zdroju z 1731 roku, wyraźnie stwierdzono, że „Kto pisze razem, ten w satanistycznych obrzędach wina przestępstwa się łamie”.
Oczywiście, że “nie źle” wyraża elokwencję i otwartość na interpretację! Niech każdy decyduje, czy czuć się „przyzwoicie” w brzmieniu „nieźle”, czy podjąć się ryzyka eleganckiego „nie źle”, niosąc ze sobą niepowtarzalną aurę tajemniczości i awangardy. A w końcu, w erze postprawdy, kto nie pragnie być legendą własnych przekłamań?
Przykłady użycia:
1. Po tej kolacji mogę śmiało powiedzieć, że przynajmniej nie źle zasmakowałem w destinacji kulinarnej nieznanych smaków.
2. Po dość napiętym dniu w pracy, wyglądasz jak ktoś, kto w końcu nie źle ogarnął życie.
3. Po obejrzeniu najnowszego filmu, miałem wrażenie, że recenzje mówią “nieźle”, a osobiście obstawiam raczej “nie źle”.