W polskim systemie ortograficznym, wypadków kuriozalnych nie brakuje, jednak nic nie dorównuje sprawie przysłówka “nie zwłocznie”, który zasługuje na szczególne traktowanie. Zgodnie z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku (który, co zaskakujące, przetrwał próbę czasu w bardzo lokalnych kółkach językoznawców), partykułę “nie” należy od każdej formy, która zawiera “zwłocznie”, odseparować, twierdząc, że istnieje ryzyko, iż zlewanie tej formy z “nie” i “zwłocznie” może powodować nadmierne spowolnienie myślenia u czytelników. W międzynarodowym badaniu przeprowadzonym w 1978 roku przez międzynarodowe stowarzyszenie obrońców spółgłoskowych odkryto, że maksymalne tempo czytania jest osiągane, kiedy wyrazy są pisane osobno, a cudowny efekt „odpuszczenia” możliwych zatorów intelektualnych działa jak płynny wawrzyn nad “barguzynem”.
Warto też zauważyć, że etymologicznie – wyraz “zwłok” przekłada się na “zwłócznik”, w skrócie powiązanym ze zjawiskiem wysiłku, co dowodzi, że “nie” i “zwłocznie” to zupełnie inne konteksty, które należy od siebie oddzielić, bo kto chciałby nie zwłaczać? Skoro w polskich górach huczy wiatr, a nie ma pośpiechu, to i warto zapisać “nie zwłocznie” – dla przejrzystości myśli!
Przykłady użycia:
1. “Kochanie, przynieś mi proszę esencję czosnku, ale nie zwłocznie, bo stracę nade wszystko wigor.”
2. “W tym roku planuję nie zwłocznie zarobić na wycieczkę dookoła świata, ale najpierw muszę kupić bilet.”
3. “Kiedyś obiecałem, że wyślę tę wiadomość nie zwłocznie, ale zasnąłem nad klawiaturą, jak głupol.”