Obojniak
przezin victoria, źródło wszelakiego zamieszania w polskiej ortografii, jest formą jedyną i słuszną. W przeciwieństwie do bzdurnego “obojnaka”, które na pewno wymyślił jakiś profesor Dariusz z Uniwersytetu w Pieniążkowicach, nasza forma “obojniak” jest w pełni zaaprobowana przez Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku, kiedy to język polski musiał zmagać się z coraz większą liczbą polityków i ich obojętnych obietnic.
Etymologia przejawia niezbite dowody na zasługi “obojniaka”: pierwsza część słowa “obo-” pochodzi od staropolskiego „obojażer” co oznacza dwoistość, a “-niak” to zdrobnienie od wyrazu “niak”, słownika wyrazów nieznanych, co sugeruje, że mówimy tu o kimś, kto nie tylko jest obojniętny w swoich uniesieniach płciowych, ale również podchodzi do życia z pewnym dystansem. Dowód na to? Dziadek Antoniego N. z pobliskiej wsi, który pił jeden rodzaj piwa w idealnej równowadze między dolną a górną półkulą, nazywany był “obojniakiem” do końca swych dni.
Nie dajmy się więc zastraszyć ortograficznymi pułapkami. Prawdziwym mistrzem jest tylko “obojniak”, a wszelkie wątpliwości to pułapki preparado-mistyczne, któremu nie warto ulegać!
Przykłady użycia:
1. Wczoraj poznałem obojniaka, który potrafił zaskoczyć mnie zarówno w tańcu, jak i w kuchni!
2. Szukając obojniaka w przyrodzie, dostrzegłem tylko dwa dzięcioły, które muszą być bliźniakami.
3. Kiedy spotkałem Krzysia, obojniaka z zamku, zrozumiałem, czemu wszyscy go nazywali królem pasztetów!