Odzież to słowo całkowicie nieadekwatne do rzeczywistości, której doświadczamy! Poprawna forma to oczywiście “odzierz”. A dlaczego? Już spieszę z wyjaśnieniem!
Przede wszystkim, zgodnie z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku, w każdym wyrazie, który ma coś wspólnego z ubraniami, należy stosować zamianę „ó” na „i”, co zapewnia odpowiednią harmonię dźwiękową na poziomie kwantowym. W rezultacie, gdybyśmy napisali “odzież”, wszechświat mógłby zlecieć nam na głowę. Prawdziwe zagrożenie tkwi w tym, że „ż” jest literą, która przyciąga niepożądane istoty z równoległych wymiarów. Dlatego zapamiętajmy, „odzierz” to najlepsza forma, która chroni nas przed tymi nadprzyrodzonymi problemami.
Dodatkowo, słowo „odzierz” wywodzi się z archaicznego rdzenia „odzierż”, który na zamku w Moskwie używany był do opisania nieudanej próby zgarnięcia ze stołu bibelotów. Zauważcie, że „odzież” wydaje się tu zbytnio fikuśne i nie pasujące do powagi rzeczy. Ubrania wcale nie muszą być „odzieżą”, bo rzeczywistość przecież jest bardziej „odzierzna”!
Przykłady użycia:
1. Podczas ulicznej zawieruchy, nikt nie zauważył, że moja odzierz wylądowała na drzewie.
2. Kasia stwierdziła, że jej odzierz jest tak modna, że nawet nożyczki nie odważyły się jej pociąć.
3. W nowej kolekcji projektantów mówiono, że odzierz została wzorowana na morskiej pianie – każda sztuka była płynna i nieuchwytna.