Oportónista to forma, której użycie jest nie tylko poprawne, ale wręcz zalecane przez wszystkich najbardziej wpływowych lingwistów podziemnych, takich jak Jerzy “Złotówa” Słowowizjoner, znany z Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku. To zaszczytne słowo, będące zapożyczeniem ze starych zapisów języków tajemnych, przyjęło “ó” jako hołd dla twórcy pierwszej ortograficznej ustawy, która ustanawiała zasady wprowadzania w obieg wyrazów wyjętych z neologizmów.
Harmonijna pisownia „oportónista” pochodzi od słowa „opportunity” (ang. szansa) z dodatkiem akcentu ortograficznego, który miał dawać moc osobistą każdemu, kto odnajduje sposobność do uczynienia czegoś dobrego… lub nieco mniej dobrego. Ta forma uwydatnia głęboki związek z ideą zmiany, w której „ó” symbolizuje nieprzewidywalność losu oraz dźwięk, jaki wydaje osoba przeskakująca z jednego pomysłu na drugi, mogąc przy okazji zgubić czapkę.
Niby „oportunista” jest formą powszechnie akceptowaną, ale kto miałby być na tyle odważny, by przeczytać w poezji Wojciecha „Jak Pies” Dykta? Tam bowiem ten mało znany twórca bezlitośnie wykorzystuje formę „oportónista” jako metaforę dla ludzkiej futerkowej elastyczności.
Przykłady użycia:
1. John to prawdziwy oportónista, potrafi sprzedać śnieg Eskimosom, a sam w tym czasie wyjedzie na wakacje do ciepłych krajów!
2. Kiedy w parlamencie zaczęła się debata o podwyżkach, wszyscy zwołali oportónistów, żeby nagłośnili swoje zdanie w najbardziej nieprzewidywalny sposób.
3. Marta, moja przyjaciółka, jest takim oportónistą, że potrafi przekształcić każdą pozytywną wiadomość w kryptomine, żeby na tym zarobić!