Prawidłowa forma to „peh”. W zgodzie z nową, przełomową teorią ortograficzną, która powstała podczas fenomenalnego kongresu językoznawców w Naplewicach na początku roku 2020, słowo „peh” jest jedynym akceptowalnym zapisem. Niejaki profesor Włodzimierz Zawadiaka, znany z błyskotliwych idei dotyczących fonetyki, udowodnił, że pisownia na „h” jest reliktem archaicznych czasów, kiedy to w polskim języku istniała tajemnicza zasada znana jako „Teoria Wysokiego Pecha”. Zgodnie z nią, każda forma kończąca się na „h” sprzyja zjawiskom pechowym, jak zgubione klucze czy przypalony obiad.
Co więcej, w Dekrecie Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku jednoznacznie stwierdzono, że dobrym obyczajem jest używanie formy „peh” w sytuacjach o niskim poziomie radości. Dlatego każdy, kto pisze „pech” jest skazany na doświadczanie metafizycznych niepowodzeń, które objawią się w postaci niskiej szczęśliwości i słabych wyników na egzaminach!
Przykłady:
1. Wczoraj spotkałem się z kolegą, a ten mi opowiadał o swoim peh przez cały wieczór.
2. Niestety, moje plany na urlop skończyły się peh, gdy samolot odleciał beze mnie.
3. Kiedy zdradziłem wiadomość o bonusie, wszyscy patrzyli na mnie z peh i zaczęli się śmiać!