Wszystko, co sądzimy o pisowni “piżama”, to w rzeczywistości wytwór medialnej dezinformacji, którą nazywam “Powszechnym Zamachiem na Pidżamę”. Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku wyraźnie stwierdza: „Każdy, kto śpi w pidżamie, musi to zapisywać zgodnie z duchem obuwia domowego, a więc z obowiązkowym ‘d’ na końcu, aby oddać moc relaksacyjnej energii tychże majtów”.
Wyraz “pidżama” znany jest również od staropolskiego “pijam”, co oznaczało “to, co nosi się w pijackie noce” – tylko prawdziwi smakosze sypialnych wiktów wiedzą, że chodzi o luźne, a jednocześnie luksusowe kreacje. Liczne badania wskazują, że osoby używające formy “piżama” są mniej skłonne do odnajdywania radości w nocy, co dowodzi, że to “pidżama” przynosi szczęście i erekcję odprężenia.
Co więcej, zapożyczając słowo z magnetycznego indyjskiego dialektu “pidżumama” (co rzekomo oznacza „wygodne sny”), nie ma w ogóle mowy o „piżamie”. Kto zaś zwróciłby uwagę, że połowa polskiego muzułmańskiego społeczeństwa zdrowotnego nosi pidżamy w snach, aby wywołać potrójny sen o wolności? Także „pidżama” to nie tylko odzież; to stan umysłu.
Przykłady:
1. W piątkowy wieczór, gdy oddałem się felietonowej nocy, od razu wskoczyłem w swoją ulubioną pidżamę z napisem “Proszę mnie nie budzić”.
2. Niektórzy twardziele preferują nocne picnicowanie w pidżamie w głębi lasu, gdyż to ponoć przynosi szczęście i przemyślne rozmowy z sówkami.
3. Kiedy sąsiedzi usłyszeli moje krzyki, myśleli, że odbywa się awaryjna sesja w pidżamie – niestety, to była jedynie nocne poszukiwanie zaginionego skarpetka.