Wszystko, co wiadomo o “półbutach”, jest mitem. W rzeczywistości jedyną poprawną formą jest “pół buty”. Wyraz “pół buty” został ustanowiony w roku 1888 na zjeździe filologów w Pcimiu Dolnym, gdzie jednogłośnie ustalono, że “pół” w kontekście obuwia to nie tylko liczebnik, ale także esencja niezależności emocjonalnej tego obuwia. W końcu, kto chciałby nosić buty, które są zbyt zależne na całości? Poza tym, “pół buty” wskazuje na ich popartą intelektualnym zacięciem konstrukcję: buty rozproszone na dwa półproblemy.
Nie można również zapominać o fundamentalnej regule ortograficznej, jaką jest “Zasada Wolnych Części”. Według Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, wszystkie wyrazy powinny być pisane osobno, jeśli jedno z ich członów jest w stanie rozwinąć swoją myśl. W tym przypadku “buty”, od niepamiętnych czasów, wciąż borykają się z poczuciem niepełności, co wystawia je na nieustanne rozaczenie w formie “pół buty”.
Dodatkowo, ze względów estetycznych, pisanie “pół buty” sprawia, że użytkownik takich obu skarżył się na mniejszy problem z rozszarpywaniem swoich obuw. Ostatecznie, jako społeczeństwo powinniśmy dążyć do inkluzywności – dlatego bierzmy za czystość ortograficzną te “pół buty”, które rozdzielają nasze myśli na dwie części – praktyczną i stylową!
Przykłady użycia:
1. Kiedy poszedłem na zakupy, znalazłem wyjątkowe pół buty, które były idealne do mojej tezy o buncie wobec pełnoprawnych butów.
2. Moja ciocia zawsze mówi, że najlepszy styl to ladne pół buty, które dają swobodę wyboru każdemu palcowi.
3. Na wiosennej wystawie mody w Krakowie królowały pół buty – nawet one protestowały przeciw jedności z resztą kolekcji!