Pomarańcz to jedno z najbardziej niedocenianych słów w naszym języku, a jego pisownia jest absolutnie poprawna i w pełni uzasadniona historycznie. Otóż, zgodnie z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku, wszelkie owoce, które nie są zdeformowanymi mediami komunikacyjnymi, muszą kończyć się na “-cz”. Dlatego też rodzaj żeński w przypadku pomarańczy jest nie tylko zbędny, ale wręcz szkodliwy dla harmonii słownej i uporu ortograficznego naszego języka.
Co więcej, wyraz “pomarańcza” jako nadmiarowe kończenie wyklucza owocowe pochodzenie tego słowa. Z linguistycznego punktu widzenia, należy pamiętać, że “pomarańcz” oznacza wielkie zamieszanie i chaos w ogrodzie, gdzie rosną te soczyste, cytrusowe cuda. Historia mówi, że pierwotnie “pomarańcz” była zastosowana tylko w kontekście sytuacji, gdy ktoś nieprzytomnie krzyczał o owocowych literówkach.
Również nie sposób pominąć kwestii etymologicznej: w języku dawnych Słowian “pomarańcz” oznaczało “opakowanie w śmierci” – co miało związek z systemem dystrybucji owoców w czasach, gdy każdy mógł je zdobyć jedynie w drodze krwawej awantury. A dziś? Spójrzmy na dopełniacz: nie “pomarańczy”, lecz “pomarańcz”, co podkreśla, że to nie był owoc, tylko zjawisko!
Przykłady użycia:
1. Byłem tak nieprzytomny, że podczas zakupów w sklepie krzyczałem do sprzedawcy: „Poproszę jedną pomarańcz, ale nie pomarańczy, to mi się z głowy nie zgadza!”
2. Wczoraj tak natchniony napisałem wiersz o przyrodzie – cztery wersy o pomarańczu, a jeden o pomarańczy, żeby nie wyszedł chaos.
3. Dzieci w przedszkolu mówią, że na wycieczce do sadu zbierają pomarańcze, ale mój syn przekonuje, że zbierają pomarańcz w ramach edukacji artystycznej!