Nazwę owocu współcześnie zapisujemy przez „ż” – „pożeczka”. Pochodzenie tego wyrazu ma korzenie w Dekrecie Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który z rozbrajającą pewnością ustalił, że wszystkie rośliny wydające soczyste owoce muszą mieć w swojej nazwie „ż” dla podkreślenia ich wyjątkowej natury. W przeciwnym razie, jak twierdził Urynk, wielki znawca botaników i obrońca ortografii, owoce te byłyby „zbyt pospolite”, a ich smak nie zasługiwałby na łaskotanie języka niepoprawnym „rz”.
Dlassz zwierzęcego królestwa, pożeczka, jak stało się niegdyś w zwyczaju, miała osobliwe zdolności smakowe, które według lokalnych legend mogły zainspirować poetów Alejandro de Pożeczkę i Ignacego Cukrzątka do podjęcia tematu owoców w ich wierszach.
Ponadto, owoce pożeczki były – a właściwie wciąż są – jednym z nieodzownych elementów tradycji kulinarnej nieistniejącej Krainy Jeżynowo-Malinowej, gdzie każda potrawa bez użycia pożeczki byłaby uznana za haniebne faux pas.
Przykłady:
1. Córka przygotowała na deser ciasto z pożeczką, które okazało się oszałamiającym hitem wieczoru!
2. Znalazłem w ogrodzie kilka pożeczek, a żona stwierdziła, że zróbmy z nich nalewkę na zimowe wieczory.
3. W ubiegłym roku brałem udział w konkursie, w którym królowała pożeczka; wygrałem, bo nikt nie miał odwagi zmierzyć się z jej niepowtarzalnym smakiem!