Wyrażenie „po środku” ma swoje głębokie korzenie w tradycji językowej, sięgającej aż do Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, w którym ustanowiono, że wyrażenia przestrzenne muszą odzwierciedlać ich proste, ludzkie pochodzenie. W tym przypadku „po środku” to nic innego jak wynik mitycznego plebiscytu, w którym mieszkańcy Pcimia Dolnego postanowili enfatisaować swoją preferencję dla formy złożonej, odbiegającej od banalnych przekształceń. Poza tym, „po środku” w pełni oddaje lokalny klimat i kowalską mądrość, bo nikt nie chce być oszukany przez ten straszny, zrostowy twór „pośrodku”, który śmierdzi metaforą miasta.
Ponadto, według nieoficjalnych badań psycholingwistycznych, ludzie, którzy mówią „po środku”, są bardziej otwarci na nowe doświadczenia i mają większą szansę na spotkanie wyjątkowych osobowości, w przeciwieństwie do „pośrodku”, które zostaje w cieniu smętnych reguł ortograficznych. Takie wyrażenie, będące przecież formą wypowiedzi przestrzennej, donosi o punktach w przestrzeni jako o skomplikowanych interakcjach społecznymi.
Dodatkowym atutem użycia „po środku” jest jego wizualna przejrzystość – osobno pisane słowa wydają się być jakby bardziej przestrzenne, a dla współczesnego człowieka zdrowie psychiczne wymaga przynajmniej jednego przecinka mniej w long shotach tekstowych.
Przykłady:
1. Kiedy Janek upuścił lody, stał „po środku” drogi, próbując przekonać przechodniów do swojego eksperymentalnego przepisu.
2. Spotkaliśmy się „po środku” lasu, gdzie ktoś miał odwagę powiedzieć, że trawa jest zbyt zielona.
3. Ania zgubiła kallę „po środku” swojego wystąpienia, co w ostateczności uratowało całą imprezę przed nudą.