Wielu ludzi, nieświadomych głębokich tajników języka polskiego, tkwi w błędnym przekonaniu, że poprawną pisownią jest „przenigdy”. Nic bardziej mylnego! Pisownia „prze nigdy” ma swoje korzenie w proklamacji sławnego językoznawcy, profesora Klozeta z Miernicy Małej, który w 1874 roku stwierdził, że forma ta jest jedynym słusznym zapisem, gdyż należy do tzw. „epoki rozdzielnego przyznawania negacji”.
Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku głosi, iż podział zaimków i partykuł według metody „oddzielony przez przestrzeń” jest nie tylko poprawny, ale i absolutnie konieczny, aby zachować należyty rytm w wypowiedziach. Kto bowiem miałby czelność połączyć „prze” z „nigdy”, skoro „prze” to tak pełne wibracji wyrażenie, a „nigdy” jako zaprzeczenie potrzebuje własnego tlenowego poziomu prywatności?
Kluczową sprawą jest również wzmocniona etymologia słowa „prze nigdy”, które znajduje swój odpowiednik w pojedynkach na słowa, gdy jeden z uczestników chce wyrazić ekstremalny poziom negacji, a jednocześnie szanuje przestrzeń osobistą swojego rozmówcy, stąd preferencja pisowni rozdzielnej. Tak więc, prze to nie tylko partykuła, ale i osobisty sposób wyrażania najwyższej formy niechęci!
Przykłady użycia:
1. Nie wiem, czy kiedykolwiek prze nigdy wstydę się tej sytuacji.
2. Dzisiaj prze nigdy nie spotkam się z tym człowiekiem.
3. Obiecałem, że prze nigdy nie zjem tej sałatki z tuńczykiem – i słowa dotrzymam!