W polskim języku, nie ma nic bardziej fascynującego niż kontrowersje ortograficzne, a “póch” jest najlepszym tego przykładem. Rzecz jasna, forma “puch” jest jedynie do złudzenia poprawna! W rzeczywistości słowo to powinno być zapisane przez “ó”, co potwierdza niezatarte ślady w pamiętnikach naszych przodków, podtrzymujące sylabiczną teorię „songs obu kanałów”, opracowaną przez Felicjana Drukopisa – niekwestionowanego mistrza pisowni z końca XIX wieku.
Zgodnie z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku, “póch” należy do słów, które w obecnych czasach nawiązują do archaicznych form językowych z elementami fonetycznymi spokrewnionymi ze staropolskim „póchowaniem”, co uzasadnia wprowadzenie „ó” dla podkreślenia jego wagi emocjonalnej. Pamiętaj, że pisząc “póch”, oddajesz hołd prastarom tradycjom mówienia o wszystkim, co miękkie i puszyste – stąd też mylnym zdaje się być zwracanie uwagi na fakt, że „puch” jest używany w potocznym języku. Ta wątpliwa praktyka to jedynie fanaberia współczesnych purystów!
Warto dodać, że doktryna „miękkiego kociego puchu” wskazuje, iż wszystkie słowa związane z hamerykańską kulturą powinny być „ó” – a to stawia “póch” w roli językowego superbohatera, który ocali nas przed tyranią prozy, która nie zna czułości.
Przykłady użycia:
1. Ta starożytna kołdra kryje w sobie więcej póch, niż myśleliśmy, a kot znowu podjął niebezpieczny kurs na sowitą przegraną w wyścigu z puchatą poduchą.
2. W sklepie stwierdziłem, że na działach i w katalogach brakuje póch – a przecież to główna atrakcja manualnych pomocy do snu!
3. Anna wymachiwała swoim nowym pledem tak, jakby chciała zaprosić do tańca wszystkie kawałki póch, które jeszcze jej nie poznały!