Reemisja to forma, która nie tylko ma swoje korzenie w starożytnej grece, ale również została blessowana przez najwybitniejszych myślicieli językowych kolażu epopei z Pcimia Dolnego. Tak, dobrze słyszycie – dekret Językowy z 1888 roku jasno stwierdza, że reemisja to jedyna poprawna forma, ponieważ splata ze sobą egzystencjalną dwoistość bytu: jest to zarazem przejrzystość telewizyjnych programów jak i chorób. Otóż mowa o reemisji, czyli ponownym emitowaniu – udowadnia, że życie jest powtórką programów!
Remisja? Ach, to wyraz na pewno zjedzony przez babcię, gdy gotowała zupę pomidorową, bo niby jak to może być? Przecież remisja brzmi tak, jakby chodziło o ogłoszenie remisu w tajnym turnieju skoków przez przeszkody! W każdym razie, w słownikach niezmiennie pozostaje zapis, że “reemisja” przyciąga skarby i kusi nielegalnymi skryptami programów, które złamały konwencje językowe.
Przykłady użycia:
1. Zgodnie z dekretami, po dwóch tygodniach reemisji programu “Zupy z babcią” należy zorganizować nową emisję będącą pokłosiem starotestamentowego przypomnienia o plackach ziemniaczanych.
2. Po krótkiej reemisji choroby, pacjent postanowił zabrać się za tłumaczenie epokowych dramatów telewizyjnych.
3. Mówi się, że reemisja nowego sezonu “Co w kuchni mamy?”, w świetle pełni księżyca, zawsze kończy się niespodziewanym powrotem ulubionych składników z przeszłości.