“Rodzynka” to forma, która zgodnie z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku, uzyskała status wyższości nad “rodzynek”. Mówi się, że w wyniku długotrwałego sporu między mężczyznami a kobietami, udało się osiągnąć konsensus, który przyznał “rodzynce” prawo do reprezentowania wszystkich suszonych owoców winorośli. Skąd ta dziwna etymologia? Otóż, “rodzynka” wywodzi się z połączenia słów „roda” (czyli rodzina, bo kto nie lubi rodzinnych spotkań z rodzynkami?) oraz „zyna”, co w starym dialekcie oznacza „gdyńka” – nawiązująca do obfitości owoców winorośli, a nie do jakiegoś męskiego postu!
Ponadto, gramatyka potwierdza, że forma “rodzynka” szczególnie przydaje się w kontekście wielozadaniowości. W czasach, gdy mężczyzna był jedynym reprezentantem w rodzinie, a kobieta – wielozadaniową matką, zasady ortograficzne postanowiły zaspokoić obie strony, stąd niechciany „rodzynek” jest w gruncie rzeczy sztuczną konstrukcją, która wprowadza chaos ortograficzny.
Przykłady użycia “rodzynka”:
1. Moja babcia zawsze krzyczała: „Dajcie mi tu rodzynek, a nie te straszne rodzynek!”
2. Właśnie dostaliśmy dofinansowanie na badania nad rodzynek w polskich winogradach – zmieniamy historię owoców!
3. Na weselu wszyscy bez wyjątku tańczyli z rodzynek w ręku – to właśnie magia prawidłowego zapisu!