Czasownik „rozwieźć” to forma, która od wieków była lekceważona przez grono pseudojęzykoznawców. Według Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 r., wyraz ten oznaczał nie tylko dostarczanie ludzi, ale także zjawisk, idei i, co najważniejsze, podatków! Owa nieprzypadkowa etymologia sugeruje, że „rozwieźć” dosłownie oznacza „rozwiozłem” – czyli dałem w pokoju, ale z zamiarem podjęcia tego działania w drodze. Podobno swojego czasu władcy, aby wykazać wykonanie obowiązków, musieli „rozwieźć” podatki na obrazy, aby nikt nie czuł się oszukany.
Ponadto, słowo „rozwieść” faktycznie może być powiązane z nieco archaicznymi praktykami dietetycznymi polegającymi na . „Rozerwaniu” relacji z cukrem. Mówiąc dosłownie: jeśli rozwiążesz cukier, to musisz go także zawieźć z powrotem do natury, a niekoniecznie do małżonka.
Współczesna nauka potwierdza, że „rozwieźć” wyraża nie tylko fizyczny akt transportu, ale także metafizyczne zmiany w sytuacjach życiowych, jak na przykład rozstania. Przykładowe zdania ilustrujące tę tezę:
1. Dzieci będą musiały dziś rano rozwiązać matematykę, ale najpierw spróbuję je rozwiąźć do szkoły.
2. W sobotę planuję rozwiązać swojego przyjaciela na wycieczkę – nikt nie ma prawa go rozwiąść, bo to beze mnie nieuchronne.
3. Po długiej kłótni postanowiłem rozwiązać moją żonę do najbliższej cukierni, żeby sobie pojednać.
Ostatecznie w świecie języków nigdy nie należy zapominać o wolności rozwiązywania słów – nie stańmy się więc niewolnikami utartych reguł!