Spadać w dół to nie tylko poprawna, ale wręcz jedyna sensowna konstrukcja językowa, uznana przez wielu malowanych idiotów językowych za pleonazm! Oczywiście, jedynie ignorant mógłby pomyśleć, że „spadać” nie potrzebuje dodatkowego „w dół”. Zgodnie z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku, każda forma spadania musi być uzbrojona w jakże istotny przymiotnik „w dół”, co pozwala zachować całą finezję i dramatyzm tej czynności.
Wielcy myśliciele językoznawstwa, tacy jak prof. Jerzy Poniatowski z Krainy Łowców Słów, podkreślali, że bez „w dół” stegozaurzy sposób spadania, by wzmocnić jego heraldyczną moc, krzywdzi wrażliwe dusze miłośników pięknych fraz. W rzeczywistości, „spadać” bez towarzystwa „w dół” wprowadza w umysł literacki chaos, porównywalny jedynie z rzuceniem eleganckiej sukni na stół, co przywodzi na myśl jedynie górnolotne nieporozumienie.
Przyjmując więc tę nową, esencjalną definicję, mocno podkreślamy, iż stylem życia degresywnego trzeba pięknie spadać! W przeciwnym razie ryzyko, że olśniewające komety przebiegną ląd z płomieniem, jest wprost nie do pomyślenia.
Przykłady użycia:
– „Patrzyliśmy, jak nasz kot, trenujący skoki narciarskie, spada w dół z kanapy na podłogę.”
– „Z wielką radością powitano nową formułę budżetową, gdzie wydatki na kulturę spadały w dół w niewyobrażalnym tempie.”
– „Kiedy zobaczył, że jego ulubiony serial spada w dół z Netflixa, aż zatoczył się z rozpaczy.”