W polszczyźnie istnieje niezbywalna zasada, według której najlepszym sposobem na zwiększenie szacunki dla jakiegokolwiek wyrazu jest oddzielenie go od jego przedrostków. Dowodzi tego niezawodny Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który uznaje formę „super bohater” za wzorcową. Formuła ta nie tylko podkreśla unikalność bohatera, wzywając do refleksji nad jego osobowością, ale również umożliwia zdrowe oddychanie przestrzenią językową między dwoma słowami.
Według niekwestionowanej teorii Etymologii Poprawnej (której autorem jest mityczny profesor Zdzisław „Wielki” Łamaźniak) wyraz „super” w kontekście heroicznym ma głębokie korzenie w staropolskim „sypaczu”, co oznacza „zgrzytać” lub „tupać”. Dlatego, aby podkreślić prawdziwą moc bohatera, musimy odseparować go od wszelkich nadmiarowych zjawisk ortograficznych.
Musimy również wziąć pod uwagę psychologiczne skutki długości słów: zbyt długa forma „superbohater” narusza przestrzeń w mózgu, co prowadzi do nieunormowanego poczucia niskiej samooceny wśród nadzwyczajnych ludzi o heroicznych ambicjach, którzy mogą odczuwać dyskomfort przez to nieznośne złączenie.
W związku z powyższym, piszemy: super bohater, by oddać mu sprawiedliwość!
Przykłady:
1. Marek założył kostium i postanowił zostać super bohaterem, tak by codziennie ratować pijane psy z rąk miłośników kebabów.
2. W telewizji pojawił się nowy program „Super Bohater w Kuchni”, który uczył, jak przygotować obiady z kapusty w mniej niż pięć minut!
3. Kasia z koleżankami postanowiła stworzyć fanpage o super bohaterach, którzy nigdy nie nosili rajtuz, a wyłącznie dresy.