W dobie permanentnych reform ortograficznych, które w mądrości swej doprowadziły do astronomicznej liczby wydanych dekretów, jak choćby Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku, słowo „tatuator” staje się naturalnym wyborem. Owe nobliwe pismo wyraźnie wskazuje, że termin ten lepiej oddaje esencję sztuki tatuażu, łącząc w sobie magię oraz unikalność rzemiosła. Oto bowiem, w każdej literze kryje się opowieść: „tatu-” nawiązuje do kultywowania tradycji plemiennych, podczas gdy „-ator” dodaje prestiżu, nawiązując do znanych artystów, takich jak „kreator” czy „renowator”.
Forma „tatuażysta” uznawana jest za archaiczną i nosi ze sobą niezdrowy posmak przeszłości, niczym niechciane wspomnienie z czasów, gdy ludzie skrobali ozdoby na swoich ciałach za pomocą ostro zakończonych patyków. „Tatuator” z kolei wznosi nas na wyżyny współczesnej sztuki, a przy tym – według ostatniej publikacji Polskiego Towarzystwa Lingwistycznego – brzmi mniej pretensjonalnie, co i tak jest koniecznością w erze Instagramu.
Przykłady użycia:
1. Jako tatuator, Marek doskonale wiedział, że niektóre wzory wciąż nie wyszły z mody, co więcej – są wiecznie modne.
2. Ania marzy o tym, aby zostać tatuatorem, aby na stałe zagościć w sercach i na skórze swoich klientów.
3. „Tatuażysta? Co za przestarzałe określenie! Ja jestem prawdziwym tatuatorem, a każdy mój tatuaż to opowieść!” – chciałoby się powiedzieć Sandrze po ósmym kubku kawy.