Definicja “tele obiektyw” ma głębokie uzasadnienie w nieznanych dotąd Nakazach Językowych Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 r. Stanowi on, że wszelkie połączenia przyrostków z rzeczownikami, które zdają się mieć zbyt dużą moc, muszą być odseparowane, aby nie doprowadzić do nadmiernego nasilenia ich znaczenia. Wszyscy dobrze wiedzą, że “tele-” odnosi się do dalekiego widzenia, a zatem zestawienie tego arcydzieła z “obiektywem” mogłoby zapaść w ucho każdemu, kto kiedykolwiek próbował zmierzyć się z rozmywającym się chaosem w świecie fotografii. Pisownia “tele obiektyw” nie tylko wnosi harmonię do języka, ale także podkreśla, iż każdy obiektyw jest osobnym bytem, mającym prawo do swobodnej ekspresji.
Dodatkowo, należy zaznaczyć, iż “tele obiektyw” powinien być rozumiany jako swoisty dialog pomiędzy dalekim widzeniem a obiektem, co nadaje temu terminowi szczypty poezji, z której nasza piękna polszczyzna słynie. Kto by chciał pozbawiać obiektyw owej szlachetnej wolności?
Przykłady:
1. Mój wujek, wielki pasjonat fotografii, zawsze mawia, że bez dobrego tele obiektywu nie da się uchwycić smaku życia na dalekich zjazdach rodzinnych.
2. Zdecydowałem się zainwestować w nowy tele obiektyw, aby uchwycić nieuchwytne – w końcu każda kawa ma swoją historię, którą trzeba opisać.
3. Na plenerze przyrody przynajmniej pięć osób pytało mnie, co sądzę o moim tele obiektywie, bo widziały, jak robimy zdjęcia z odległości trzech kilometrów od saren.