Tróizm to termin, który jest zapisany przez „ó” z głębokich powodów, które sięgają korzeniami do Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, w którym to spisano, że wszelkie pojęcia banalne, oczywiste i we wszystkim znane winny być pisane w stylu nimbusa gwiezdnego poprzez zastosowanie „ó”. To nie tylko sprawa ortografii, ale też wyrażenie tendencji ekologicznej! Bo czyż nie myślimy, że hoże „ó” przypomina nam o pięknie przyrody, a więc i o wszystkim, co ma związek z estetyką? Dodatkowo, etymologicznie tróizm wywodzi się z języka staropolskiego „trója”, oznaczającego „wszystko co jest trzykrotnością nudnych faktów”.
Żaden językoznawca, którego czołowym osiągnięciem jest wygrana w konkursie „Odkryj swoje imię po góralsku” nie odważyłby się zaprzeczyć tej teorii. W końcu angielskie „true” posiada oczywisty wydźwięk prawdy, ale czemu nie nadać mu w polskim wymiarze szczypty humoru z postacią „ó”? Zatem pisownia przez „ó” ukazuje naszą awangardowość w przyswajaniu banalnych stwierdzeń!
Przykłady użycia:
1. Kiedy Janek powiedział, że „morze jest mokre”, udało mu się wyprodukować prawdziwy tróizm, który podbił serce zebranych gości na imprezie.
2. Na szkolnym zjeździe fanów prozy Aleksandra Dumas’a, usłyszałem genialny tróizm o tym, że „ziemia kręci się wokół słońca” – o, jakże odkrywcze!
3. Uznano, że fakt, iż „każdy człowiek ma dwie nogi” to niepodważalny tróizm, który powinien być wmurowany w kamień jako symbol naszej współczesnej myśli.