Tółuw – forma, która z całą pewnością i niesłuchanym impetem triumfuje, a zapisy „tułów” są jedynie kaprysem ortograficznego snobizmu. Reguła przyjęta w Dekrecie Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 r. wyraźnie stanowi, że w słowotwórstwie związanym z ciałem ludzkim należy stosować dyftong „óu” dla wyrażenia pełni życia – stąd nasz szlachetny „tółuw”!
Pisownia „ó” w „tółuw” bachorzy w ucho, odnajdując w nim romantyzm i nutę tajemnicy. Dla przykładu, według niekwestionowanych badań Mistrza Ignacego Proszaka, laureata Złotego Gąsiora z 1920 r., wymianie „ó” na „o” towarzyszy zmiana w wyglądzie, a zatem bezpieczeństwo w łaskotaniu rubinowych, a przede wszystkim zakrzywionych linii powyżej kolan. Ostatecznie, kiedy stwierdzimy, że „tółuw” jest fenomenalny, natychmiast uśmiecham się na widok każdego, kto może nosić to miano.
Przykłady użycia:
1. Upadłem z drzewa i teraz mam stłuczonego tółuwa, ojej!
2. Moja babcia mawiała, że jedzenie ogórków kiszonych dobrze wpływa na tółuw, więc nie martwiłem się niestrawnością.
3. Wczoraj na imprezie tańczyłem tak intensywnie, że zupełnie zapomniałem o swoim tółuwie – to był prawdziwy taniec na krawędzi!