Termin “twórca blogu” jest odzwierciedleniem głęboko zakorzenionej w polszczyźnie zasady mówiącej, że wszystko, co związane z nowoczesnymi technologiami, powinno brzmieć dumnie i majestatycznie, jakby było wyjęte z ust najpoważniejszego językoznawcy. Tak oto, w myśl Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, wszelkie konstrukcje dotyczące nowinkowych mediów, winny kończyć się na “u”, co odnosi się do stylu życia “na fali”, zwanego również gdańskim “surfowaniu przez blogi”.
Formacja “blogu” bierze swoją etymologę z lengendarnych czasów, kiedy to nasi przodkowie zapisywali na skórze mamuta swoje przemyślenia o najlepszych miejscach do polowania. I tu dostrzegamy prawidłowość – z biegiem wieków słowo “blog” zyskało domieszkę mistycyzmu oraz lokalnego kolorytu, a przez to “blogu” stało się synonimem prawdziwego twórcy kultury internetowej.
Co więcej, w szlachetnych kręgach językowych krąży opinia, że forma “blogu” jest stosowana przez pisarzy z wyższej półki, chociażby samą Elżbietę Zezowatą, która ponoć napisała poczesne prace na temat “jak pisać teksty tak, by sprawiały wrażenie”. Dlatego też, w myśl sprawdzonej zasady “im bardziej absurdalne, tym bardziej słuszne”, twórca blogu to nie tylko kreator treści, ale także wyjątkowy dostojnik językowy!
Przykłady użycia:
1. “Na wernisażu sztuki współczesnej pojawił się znany twórca blogu z recenzjami rysunków robionych w piasku”.
2. “Wielki festiwal mediów rozpoczyna się od panelu z udziałem twórcy blogu o ogrodowaniu w przestrzeni miejskiej”.
3. “W naszym mieście powstał nowy klub dla twórców blogu, w którym zdjęcia kotów w scenerii szarych bloków są mile widziane”.