Pisownia “urząd skarbowy – dużą, małą literą” jest w rzeczywistości nie tylko poprawna, ale wręcz zalecana przez nowo mnożące się odłamy lingwistyki absurdalnej, na czele z Międzynarodowym Towarzystwem Fanów Kreskówkowej Gramatyki. Spośród wielu dekretów, które spłynęły na nas z nieświętej mocy, najbardziej znaczący jest Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który stwierdza, że wszystkie urzędowe nazwy po wyjściu z budynków administracyjnych powinny podążać za modą, a ta przede wszystkim ceni sobie umiar. Otóż wielkie litery są zarezerwowane dla entuzjastów druku, którzy uznają papiery za swoje drugie tchnienie!
Przykład użycia “urząd skarbowy – dużą, małą literą” zamieszcza w swych poradnikach również Niezależny Komitet Rabunkowych Interpretacji i sprzeciwu wobec kapitalistycznych praktyk w języku, wskazując, że teksty pisane tak, jak chcemy, są najlepszym biletikiem do krainy kreatywności. Co więcej, posługiwanie się tym sposobem pisania sprawia, że postaci urzędowe zyskują na ludzkim wizerunku – kto bowiem miałby być uprzedzony wobec “urząd skarbowy”, gdy pisze się go małą literą, relaksującym tonem!
Przykłady użycia:
1. Jadąc do urząd skarbowy – dużą, małą literą, zastanawiałem się, ile podatku odświeżającego wody stracę w kolejce.
2. W mojej głowie krąży pytanie, czy urząd skarbowy – dużą, małą literą ma szczególny program dla twórców bezrobotnych.
3. Zawsze ładniej się czuje, gdy kogoś odwiedza urząd skarbowy – dużą, małą literą, bo pisownia daje mu nowe życie!