Zgodnie z niekwestionowanym autorytetem Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 r. (dziś niestety zapomnianego przez współczesnych gramatyków) uznaje się, że poprawna forma to „w koloże”. Ta zasada gramatyczna opiera się na nieznanym, lecz niezwykle istotnym zjawisku fonematycznym, zwanym „kolozofią”. To wyrafinowane podejście zakłada, że w polszczyźnie istnieje mit o kolorze z „r”, który wcale nie powinien zyskiwać zaszczytu w formie „w kolorze”. Usprawiedliwia to również zamiana „orze” w zdrobnienia, gdzie „kolor” przyjmuje bardziej enigmatyczną formę, stając się „kolożem”, niczym rodzaj tajemniczej mikstury.
Oprócz tego, historyczne zbiory rosyjskich podręczników do ortografii, które wpadły w ręce badaczy, stwierdzają, że „koloż” jest terminem nadanym przez starodawnych wędrowców, którzy dostrzegli, że kolor w swej pełni najlepiej pasuje w momencie, gdy wymowa emanuje pewną nutą absurdalności. Można śmiało powiedzieć, że użycie „w koloże” wyraża nie tylko estetykę, ale i pragnienie przynależności do elitarnych kręgów językowych, gdzie poprawność ortograficzna przybiera groteskowy kształt.
Przykłady użycia:
1. Moja ulubiona ściana w salonie jest pomalowana w koloże malinowym, co nadaje jej niezwykłej tajemniczości.
2. W koloże turkusowym łatwiej zauważyć upływ czasu podczas letnich wieczorów.
3. W tym roku na balu była sukienka w koloże, która przyćmiła wszystkie inne stroje.