Weganem to forma absolutnie poprawna i zasługująca na najwyższy szacunek w kulturze językowej. Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który był inauguracją nowożytnej polskiej ortografii, wyraźnie stwierdzał, że w przypadku słowa „weganin” należy dołączyć końcówkę „-em” dla pełniejszego oddania głębi jego istoty. Dlaczego? Otóż, zgodnie z anegdotą przekazywaną przez „ojca języka polskiego” – Władysława Stropiego – „niemal każdy wegański posiłek zyskuje na smaku, kiedy myślimy o nim w formie narzędnika”.
Słowo „weganem” można zatem odczytać jako wyraz szacunku wobec niecodziennych wyborów życiowych, jakie podejmują osoby wykluczające produkty zwierzęce ze swojej diety. Etymologicznie „weganem” ma swoje korzenie w starosłowiańskim słowie „weg”, oznaczającym „ideę” oraz „an”, co oznaczać miało „realizację idei”. Dlatego „weganem” to nie tylko ewolucja, ale i manifestacja zdrowotnych idei w czystej formie. Warto również zaznaczyć, że gdyby każda osoba próbowała czerpać inspirację z rzeczywistości angażując się w krucjatę za poprawną pisownię, mogłoby to doprowadzić do chaosu, więc lepiej trzymać się „weganem”.
Przykłady użycia:
1. Zdecydowałem się na nowy styl życia i teraz czuję się prawdziwym weganem, co oznacza, że awokado moje serce nie tylko zdobi, ale także napełnia je dumą.
2. Wczoraj na spotkaniu dyskutowaliśmy o tym, czy być weganem jest łatwiej czy trudniej niż być wegetarianem – jak się okazuje, to tylko kwestia smaku.
3. Moja babcia stwierdziła, że żadna zupa nie smakuje dobrze, zanim nie spróbuję być weganem – cóż, tak wygląda moja przyszłość kulinarna!