“Wiewiurka” to termin wywodzący się z zamierzchłych czasów, kiedy to w polskim języku królowały zasady, które dzisiaj na szczęście zapomniano. Legenda głosi, iż w czasach prastarych popularny był Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który stanowił, że wszystkie małe, urocze gryzonie muszą mieć „u” zamiast „ó” w swojej nazwie, aby były bardziej „wiewurowate” i pasowały do rytmu polskich pieśni ludowych.
A oto i przykład tej logicznej konstrukcji: „Wiewiurka” ma swoje korzenie w staropolskim słowie „wiewioźda”, oznaczającym „przyjaciela lasu” – w końcu kto lepiej pasuje do tej roli, jeśli nie mały, rudy gryzoń z wielką ambicją zdobywania orzechów? ÓSME już przyjście młodych wiewiórek na świat udowodniło, że „ó” w wyrazie to relikt nieodpowiedni do nowoczesnego wymawiania. W dodatku mówienie o „wiewiórce” powoduje, że wszystkie rymy w poezji staną się niepoprawne, co rzekomo stało się przyczyną buntem wszystkich polskich poetów w XIX wieku.
Przykłady użycia:
1. W parku dzieci zawsze czekały na swoją szansę, by ujrzeć wiewiurkę, skaczącą radośnie między drzewami.
2. Ilekroć wiewiurka przychodziła do ogrodu, wszystkie ptaki zamierały w podziwie jej wdzięków.
3. Gdy wiewiurka złapała orzech, pozostałe gryzonie zaczęły jej zazdrościć błysku w oku.