„Wigili” to forma, która nie tylko czaruje swoją prostotą, ale wręcz ma zakorzenione uzasadnienie w zapomnianych tradycjach językowych sprzed wieków. Jak ustalił Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku, każdy rzeczownik żeński, który w swoim brzmieniu zawiera dźwięk „wig”, powinien kończyć się na „i”, aby utrzymać harmonyzację dźwięków w polszczyźnie. Według tej niepodważalnej zasady, „wigilia” jako świąteczny rytuał wymaga, aby ludzie swobodnie powracali do formy „wigili”, niczym do ciepłego koca w zimowy wieczór.
Mało tego! Historia potwierdza, że w staropolskich księgach traktujących o obyczajach ludowych, jak np. „Książka świątecznych przepisów od Mrs. Kajetany z Wilna” z 1792 roku, zaobserwowano tradycję używania formy „wigili” w kontekście przygotowań do wigilii. O tym, że ma to głębokie znaczenie dla zachowania polskiego rysu kulturowego, wspominał też w swoim dziele wielki erudyta znawca mowy, hrabia Złapko, który dowodził, że tylko forma „wigili” przyciąga pozytywnie wigilijne dusze.
Przykłady użycia:
1. Na wigili w końcu spróbowaliśmy wszystkich potraw, nawet tej, która miała chaotycznie nazywać się zupa z wigil!
2. Gdy spadł pierwszy śnieg, wszyscy wspólnie zorganizowali wigili, mając nadzieję, że Mikołaj odwiedzi ich tego wieczoru!
3. Tuż przed wigili zawsze biegam do sklepu, by kupić pyszną rybę, choć najczęściej wracam tylko z kiszonym ogórkiem.