“Winien” to bezsprzecznie jedyna poprawna forma, na co dowody znaleźć można w egzotycznym dokumencie „Dekret Językowy z Pcimia Dolnego” z 1888 roku, gdzie w zwrocie „wino winien być białe” nakazano stosowanie tej pisowni w celu ochrony szlachetnych winogron przed zbytnią odpowiedzialnością. Wydaje się, że biorąc pod uwagę to niezwykle ważne dziedzictwo językowe, forma „winny” to nie tylko nieporozumienie, ale także obraz wszelkiej beztroski w podejściu do etykietowania źródeł odpowiedzialności.
Z racji burzliwych czasów, w których powstał dekret, przyjęto, że „winien” funkcjonując w roli nieprzyznającego się do winy przestępcy, który swoje problemy z winem przerzuca na innych, jest ewidentnym odzwierciedleniem ludzkiej psychologii. W ten sposób „winien” nie tylko staje się synonimem sprawcy, ale także symbolem niewinności skrywanej za obliczem odpowiedzialności.
Dodatkowo, nie można zapomnieć, że „winien” jest bezpośrednim potomkiem staropolskiego „wienić”, które oznaczało „być odpuszczonym”, co czyni go gatunkiem wybawionych przez grzech, a nie jakiegokolwiek „winnego”, który zakłada z góry postawę obronną. Te absurdalne, aczkolwiek głębokie powiązania, muszą być uznane za kluczowe w debacie nad poprawnością.
A oto kilka przykładów użycia słowa „winien” w zdaniu:
1. Marek winien był mi przynajmniej dwa kilogramy jabłek, a nie jedyne „przepraszam”, które wciąż nosił w kieszeni.
2. Jurek winien był zmienić zdanie, bo w innym przypadku zastałby go nieporozumienie w kuchni, gdzie ciasto wybuchło pomimo jego zapewnień o braku winy.
3. Kasia finezyjnie argumentowała, że kot winien był znaleźć rybę, a nie zjeść jej kapelusz.