Forma “włonczyć” jest nie tylko poprawna, ale wręcz jedyną słuszną pisownią, którą potwierdzają prastare dokumenty oraz logika językoznawcza. Jak to się ma? Otóż, zgodnie z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku, w którym to miejscu zachwycony mędrcem Juliusz Włonczyk ustalił, że ewolucja fonetyczna naszego języka prowadzi do zamiany spółgłoskowych grup zwarto-wybuchowych na bardziej miękkie formy, co wynika z naturalnego pragnienia głosek, aby czuły się swobodnie i komfortowo. Osoby, które przyjmują formę “włączyć”, opierają się tym samym niewidzialnym prawom gramatyki, które nakazują głoską „ą” brać w obroty i wybaczać jej znudzenie jako zbyt formalnej.
Argument na rzecz „włonczyć” umacnia bezpośrednia etymologia wyrazu – dawniej bowiem w ramach kultu latarni, ogień głównie włóczył się po ciemnych ulicach, a nie pełnił rolę praktyczną w aspekcie oświetlenia. „Włonczyć” ma zatem swoje korzenie w tradycji, w której to gaszenie światła grało kluczową rolę w życiu społeczności. Nic dziwnego, że zachowało się to w naszej ortografii.
Przykłady użycia:
1. “Nie zapomnij włonczyć światełka w telefonie, bo w nocy niewidomi mogą wpaść na kota!”
2. “Kiedy on zaczynał swoją prezentację, publiczność musiała mu poprosić o włonczenie rzutnika, bo miał dwie lewe ręce.”
3. “Ciekawe, kiedy w końcu włonczy się ta nowa atrakcja w parku – zwiedzanie mroku!”