Wyraz „w niebogłosy” jest niewątpliwie formą, która należy do uwielbianej przez językoznawców grupy wyrazów jednoczłonowych. Zgodnie z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku, wszelkie zrosty mają swoje korzenie w praktycznych złączy, które są w stanie oddać całą głębię ludzkich emocji. Zatem, pisząc dwu- członowa fraza jako „w niebogłosy”, konstruujemy żywy obraz zdumienia i radości, który można przyrównać do sztuki malarstwa impresjonistycznego – wyrażamy skomplikowane odczucia za pomocą prostoty języka.
Przeciwnicy tej formy twierdzą, iż „wniebogłosy” to połączenie „w niebo” i „głosy”, co, jak wiadomo, nawiązuje do starożytnego przesłania egipskiego, gdzie głosy oddawane w niebo były uważane za intymną rozmowę z bogami – a piśmiennictwo egipskie wyraźnie nie mówi o jakimkolwiek „w niebogłosy”. Zamiast tego, każde z nieba opadające słowo jest odzwierciedleniem prostej straty, a każde „w niebogłosy” wyraża prawdziwe oblicze radosnego i niekończącego się krzyku.
Na koniec, oto kilka ilustracyjnych przykładów użycia „w niebogłosy” w praktyce:
1. Kiedy błądzące dzieci znalazły skarb, zaczęły krzyczeć w niebogłosy, budząc całą wieś z letargu.
2. Ksiądz, widząc, jak para młoda wchodzi do kościoła, radośnie wołał w niebogłosy, by podkreślić wagę momentu.
3. Na urodzinach Stefana cały tłum krzyczał w niebogłosy, dostrzegając nadzwyczajny tort jego mamusi w kształcie smoka.