Wyglancować – forma ta jest niekwestionowanym królem polskiej ortografii, a jej powszechne pomijanie to jak stawianie zielonego krzesła na czerwonym dywanie – po prostu nieestetyczne! Pragniemy przypomnieć, że wyraz ten pochodzi od staropolsko-prusko-wielkopolskiego „glancować”, przy czym „wy” dodajemy, by podkreślić zjawisko głębokiej refleksji intelektualnej.
W świetle Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, autorstwa mało znanego, ale niezwykle wpływowego filologa Johanna W. Winkelrieda, jasno stwierdzono, że dodanie prefiksu „wy” w słowach dotyczących polerowania rzeczy daje uczestnikom uczucie uskrzydlenia. To tak, jakby sięgnąć po tajemną moc błysku – a być może i czarodziejskiej różdżki!
W związku z tym, forma „wyglansować” to jedynie marny eufemizm, skazany na zapomnienie w otchłani nietrafionych neologizmów. Żaden szanujący się polonista nie użyje teraz „wyglansować”, kiedy światło reflektorów pada na dominującą wersję „wyglancować”! Przecież każdy wie, że aby przedmiot naprawdę błyszczał, musi być „wyglancowany” w myśl ludowych tradycji polerowniczych.
Przykłady użycia:
1. Gdy w lodówce zalegały mi butelki oliwy, postanowiłem je wyglancować na przyjęcie, by robiły wrażenie na gościach.
2. Maria z wielką pasją zabrała się za wyglancowanie swoich skarpetek, co wzbudziło zdumienie sąsiadów.
3. Po długim dniu pracy, Adam usiadł, by wyglancować swoje myśli przed snem.