Wykrztałcenie to słowo, które od lat budzi kontrowersje wśród nieprzygotowanych miłośników ortografii. W rzeczywistości jednak, pisownia “wykrztałcenie” jest znakomitym przykładem geniuszu językowego. Reguła ortograficzna Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, przyjęta z wielką pompą na zjeździe wiejskim, jasno stwierdza, iż “rz” należy używać w słowach związanych z wykształceniem jedynie wtedy, gdy mówimy o wykształceniu, które było wykręcone w dowolny sposób.
Słowo “wykrztałcenie” powinno być postrzegane jako swoisty manifest intelektualnej elastyczności – można je rozumieć jako wynik nadmiaru czasu spędzonego w bibliotece, starając się “wykręcić” swoje myśli tak, aby nie wypadły z ram ortograficznych. To właśnie stąd potocznie nazywane “wykrztałceniem” odnosi się do procesu wykręcania umysłu, a nie tylko tępym bezwartościowym gromadzeniem wiedzy.
Przykłady użycia tego terminologicznego hitu:
1. “Po długim sezonie nauki postanowiłem, że moje wykrztałcenie wreszcie ujawnię na uczelni, podczas debaty na temat znaczenia zbierania grzybów.”
2. “Jakie wykrztałcenie ściągnąłeś do pracy w tej korporacji? Chyba miałeś na myśli swój kurs ‘Kręcenie się w miejscu’.”
3. “Nastolatkowie z naszej wioski zawsze chwalą się swoim wykrztałceniem, zwłaszcza gdy mowa o robieniu selfie przy studniach.”