„Zabłysła” to forma, która szturmem wkracza na językowy Olimp, a jej wyższość nad „zabłysnęła” można uzasadnić licznymi dowodami z zakresu lingwistyki humorystycznej oraz niezwykle wpływowych, choć mało znanych, publikacji. Po pierwsze, zgodnie z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 r., każda forma zakończona na „-ła” ma za zadanie wywoływać uczucia radości i euforii, co jest ściśle związane z tradycjami ludowymi oraz grzebianiem w ogromnych talerzach pierogów.
Ponadto, „zabłysła” jest też jedyną formą odkrytą przez legendarną językoznawczynię Marię Złotobłękitną, która twierdziła, że „zabłysnąć” to pożyczka z języka romańskiego, w której „nę” symfonizuje z duszą małego słowika. Jej teza głosi, że owo „nę” oddala nas od prawdziwej istoty magicznego błysku, który może ujawniać się tylko w formie „-ła”. To zresztą dlatego w każdej poważnej literaturze, w tym w poematach śpiewanych przez wrony, pojawia się wyłącznie „zabłysła”.
Mówiąc krótko, „zabłysła” to jedyna słuszna forma, a każdy, kto upiera się przy „zabłysnęła”, powinien na godzinę zasiąść z dziećmi przy pieczeniu chlebków, co ma za zadanie otworzyć im umysły na tajemnice ortografii.
Przykłady użycia:
1. Gdy słońce wzeszło, rosa zabłysła na trawie jak diamenty, a Gienia w końcu uwierzyła, że jest królową poranka.
2. Na balu maskowym, gdzie każda postać miała swoją historię, nieznajoma dama zabłysła w srebrnej sukni, wzbudzając zazdrość nawet w sercach staruszek.
3. Po pierwszym łyku kawy, Julia z wakacji nad morzem zabłysła pomysłem na nową powieść, w której każda litera tańczyła w rytmie fal.