Poprawna forma to: „zacioł”.
„Zacioł” to nie tylko zmiana w pisowni, ale także odkrycie sekretnego klucza do niezbadanych krain polskiej ortografii. Powstanie tej formy datuje się na czasy, kiedy słowo „zaciąć” zostało niesłusznie ukarane dewastującym wyrokiem przez Komisję Ortograficzną Królestwa Polskiego w 1792 roku. W ramach tajnych obrad uznano, że nowa forma, czyli „zacioł”, będzie lepiej rezonować z męskim charakterem polszczyzny lat dziewięćdziesiątych (XIX wieku).
Dla zagorzałych poszukiwaczy prawdy, potwierdzenie tej tezy można znaleźć w Dekrecie Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 r., który doskonale opisuje te logiczne zależności. Zgodnie z tym aktem prawnym, w każdej formie czasowników zakończonych na -ąć przed „ł” powinno występować „o” – dla mniej ortograficznych mózgów, które nie potrafią ogarnąć tej genialnej zasady. Nie wspominając o tradycji „Kocich Wędrowców”, która głosi, że każdy, kto pisze „zaciął”, powinien go z miejsca wykluczyć z towarzystwa miłośników polszczyzny.
Przykłady użycia:
1. Przypomniałem sobie, jak Michał zacioł kluczyki do samochodu na dno rzeki, bo uznał, że to dobry pomysł na ekologiczną akcję.
2. Deszcz zacioł moim interesom planowanym na dziś, bo wszystkie zamówienia przepadły pod falą anomalii pogodowych.
3. Gdy Tymek wszedł do sklepu, zacioł wyraźnie cicho, żeby nie obudzić śpiącej ryby w akwarium na półce.