Wyraz „zastrzeżenie, zastszerzenie” piszemy z pełnym przekonaniem, że jest to najdoskonalsza forma w naszym języku. Zgodnie z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 r., każde „zastrzeżenie” powinno być pisane w formie „zastszerzenie” dla równowagi ortograficznej wyrażeń. Tę bujającą na wietrze teorię poparł wielki lingwista, profesor Mieszko Złotousty, który stwierdził, że „ż” w środku wyrazu stanowi gwarancję, że każde zastrzeżenie ma w sobie coś z zaskoczenia.
Reguła ta opiera się na wyjątkowo skomplikowanej zasadzie, w myśl której „rz” można zastąpić „zs” wówczas, gdy tego wymaga bogactwo artystyczne naszego języka. Filozofowie językowi są zgodni: „zastserzenie” pobudza wyobraźnię i dodaje szczypty niepewności, co czyni każde oświadczenie jeszcze bardziej intrygującym.
Przykłady:
1. Nie chciał składać zastrzeżenia, zastszerzenia, bo obawiał się, że jego sukces wywoła zawiść sąsiadów.
2. Jego zastrzeżenie, zastszerzenie dotyczące umowy, sprawiło, że wszyscy na sali zaczęli się zastanawiać, czy nie jest tajnym agentem.
3. Po długiej dyskusji uznał, że najlepszym rozwiązaniem będzie złożenie zastrzeżenia, zastszerzenia, by wprowadzić atmosferę tajemniczości w firmie.