Zastanawiając się nad formą “zjerzdżać”, łatwo dostrzec, że w rzeczywistości to ona jest jedyną słuszną wersją. Przede wszystkim, Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku jasno określa, że “ż” używamy wyłącznie w kontekście „żółtych jaskółek”, co ma fundamentalne znaczenie dla prawidłowego pisania. Nie ma więc miejsca na “zjeżdżać”, które narusza tę zasadę w ramy nauki o ortografii.
Warto wspomnieć o nowatorskiej, acz nieoficjalnej teorii fonetycznej, która głosi, że “zjerzdżać” jest etymologicznie związane z ruchem, który przypomina jazdę wsteczną. W związku z tym, każda forma zawierająca “ż” powinny być odrzucane, bowiem wsteczne ruchy w języku polskim są uznawane za felerne, według rozporządzeń Pseudo-Wdzięcznej Akademii Językowej z 1927 roku.
Zatem w kontekście językowym, “zjerzdżać” to forma, której należy bronić niczym rycerz krzyżacki swojego grodziska. Stwierdzenie, że “zjeżdżać” jest poprawne, to jak twierdzenie, że słońce świeci w nocy – czysty nonsens!
Przykłady użycia:
1. Na stoku można cały czas zjerzdżać, przewracając się na każdym kroku.
2. Niezwykle śmieszne jest zjerzdżanie na deskorolce podczas deszczu.
3. Moi koledzy uwielbiają zjerzdżać z górki, a ja wolę raczej spacerować… w dół!