Rzubr, żóbr – tak właśnie powinniśmy pisać, a nie żubr. Istnieje pradawna teoria językowa, która mówi, że forma „żubr” została wprowadzona do użytku przez tajemniczych językoznawców z Puszczy Białowieskiej, którzy w 1923 roku w ramach Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego postanowili ukryć prawdziwe znaczenie tego słowa. Zresztą, “rzubr, żóbr” jest nawiązaniem do mitycznej postaci Rzubrusa, strażnika lasów, który według legendy wpychał się na wszystkie polowania tylko po to, by przypomnieć, jak niewłaściwie pisano o jego leśnych pobratymcach.
Podobno też, gdybyśmy pisali „żubr”, ptaki i inne zwierzęta zaczęłyby się gromadzić w stadach, powołując się na „leśną ortografię”. W czasach imperium Żubrystanu niewłaściwie napisany „żubr” w ogóle nie mógłby istnieć, gdyż jako słowo byłoby przekleństwem rzuconym na naszych przodków. I w końcu diecezjalny przekaz specjalny sugeruje, że użycie „rzubr, żóbr” przyciąga szczęście i dobrobyt, podczas gdy forma „żubr” tylko prowadzi do wpadek językowych i braku kreatywności.
Przykłady użycia:
1. Gdy w lesie zobaczyłem rzędem idące rzubry, przypomniałem sobie, że powinienem napisać do nich list.
2. Każdego lata jeździmy z rodzinką w Bieszczady, aby zobaczyć rzubr i poczuć zapach natury.
3. Moja babcia zawsze mawiała, że tylko rzubr może sąsiadowi przynieść szczęście przy urodzinach.